Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Postanowienia prosto z Paryża u 'Sztuka Optymizmu'

Choć co roku niezmiennie przygotowuję sobie listę postanowień, to tym razem będzie ona troszkę inna. Powodem jest książka, która zaczarowała mnie od stóp po czubek głowy - Lekcje Madane Chic. I choć zdaję sobie sprawę, z tego, że delikatnie się spóźniłam, bo cała reszta świata czytała ten bestseller jakieś pół roku temu, to cieszę się. Myślę, że właśnie teraz jest idealna pora na wdrożenie wszystkich porad w życie codzienne. Moja pierwsza myśl po przeczytaniu zaledwie kilkunastu stron była : Jestem TAK MAŁO francuska! Co chwilkę podjadam, o trzech zbilansowanych posiłkach mogę tylko pomarzyć no i przede wszystkim na studiach zapomniałam już co to znaczy naprawdę dobre i zdrowe jedzenie. Wciąż zwalałam całą winę na brak czasu (nad czym naprawdę muszę popracować), ale dopiero teraz uzmysłowiłam sobie, że 80% ludzi na świecie żyje w takim samym tempie jak ja!  Następnie przez kilkanaście stron byłam z siebie dumna, ponieważ naprawdę nie jestem leniem. Ruszam się, gdy tylko mam taką okazję, nie jeżdżę windą ( bo się ich boję ) i staram się jak najczęściej ćwiczyć - good for me! W dodatku na przecenach poświątecznych zakupiłam sobie nowe buty do biegania, więc teraz nawet zima mi nie straszna! Przyszedł temat ubrań... no i zaczęły się znów schody. Mój wynik jest następujący : za dużo ubrań, w których mało co chodzę oraz tych, w których chodzę, choć ich nie lubię. Trzeba się ich pozbyć. No i na koniec wisienka na torcie - nie dbam o swoją twarz! Choć przez całe życie myślałam, że dbam, to się myliłam. Okazało się, że mimo moich dwudziestu lat powinnam już stosować inne kremy niż NIVEA, myć twarz nie tylko płynem micelarnym i robić maseczki częściej niż raz na 3 miesiące...wiecej KLIKNIJ TUTAJ


 

czwartek, 14 listopada 2013

Jak październik zmienił moje życie u 'Mama na Tropie'

Nie wiem czy zdarza się to i u Was w życiu, że jeden miesiąc okazuje się przełomowym. Tak wielkim nagromadzeniem zmian, życiowych niespodzianek i zakrętów, że powala Was na ziemię i budzicie się z szoku, patrzycie a to połowa listopada. Mieliście tak kiedykolwiek? Ja nigdy. Były miesiące kiedy coś małymi kroczkami się trafiało, była sobie listopad 2008 kiedy to założyłam wspólnie z koleżanką firmę, był sobie październik 2010 roku kiedy to wzięliśmy ślub, czy też wrzesień, a praktycznie październik 2011 roku kiedy to dowiedzieliśmy się my i cały nasz świat że będziemy mieli maluszka. I pewnie sporo jeszcze takich dni, tygodni i miesięcy kiedy to jak kropla pewne fakty i nasze przemyślenia drążyły powolutku w naszym życiu nasze nowe ścieżki. Aż zdarzył się październik tego roku, który osiągnął w swojej mocy maksa. W porównaniu do poprzednich "kamieni milowych" naszego życia czy tych drążących kropli to był prawdziwy tajfun. Ten mój osobisty tajfun zmienił całkowicie moje życie. A czego dotyczył...KLIKNIJ TUTAJ